Translate

czwartek, 23 czerwca 2011

Mama i poszukiwanie Żagwinu

Pewnego majowego dnia moja Mama poszła do ogrodnika Michała po radę czym mogłaby upiększyć ogród. Ogrodnik powiedział, że brakuje Żagwinu. Nie wiele myśląc Mama podjęła poszukiwania. Uruchomiła samochód i zabrała mojego tatę jako kierowcę oraz mnie jako młodszego pomocnika ogrodnika. Wcześniej od naszego przyjaciela Kowboja, uzyskała informację, że w okolicy Mińska Mazowieckiego zlokalizowane jest wspaniałe, duże Centrum ogrodnicze. Pomyślała więc, że tam na pewno znajdzie piękny Żagwin. Ruszyliśmy w drogę. Gdy zajechaliśmy zobaczyłam piękne Centrum ogrodnicze, było tam dużo różnych kwiatów, drzew, krzewów i innych roślin. Widziałam tam również małe jeziorko w którym pływały kaczuszki, mostek po którym spacerowała kura z sześcioma żółtymi kurczaczkami oraz mały bystry wodospad o błękitnej głębokiej barwie. Niestety mimo dużej ilości kwiatów nie znaleźliśmy tam upragnionego Żagwinu. Znalazłam mały sklepik, z różnymi drobiazgami i podjęłam próbę namówienia Mamy za zakup któregoś z nich. Próbowałam namówić Mamę na drewnianego ptaszka, na maskotkę małpkę ale nic z tego nie wyszło. Centrum ogrodnicze opuściliśmy bez Żagwinu i żadnych drobiazgów. Tylko Tata był zadowolony bo kupił sobie 10 worków kory ogrodowej. 
Kontynuując poszukiwania pojechaliśmy do kolejnego sklepu ogrodniczego znajdującego się niedaleko naszego domu. Lubię ten sklep ponieważ, są tam fajne hamaki, huśtawki i budy dla psów. Kiedy Mama poszukiwała swojej roślinki ja bujałam się w hamaku a Tata oparł się o słup i czekał. 
Następny sklep znajdował się kilka kilometrów dalej w kierunku Warszawy. Tym razem ani ja ani Tata nie mieliśmy siły, żeby wysiąść z samochodu. Mama samotnie ruszyła pomiędzy grządki w poszukiwanie kwiatów. Gdy wracała zobaczyliśmy szeroki uśmiech i dwie skrzynki pełne Żagwinu.